Gdy stres się nasila

Dla większości z nas stres jest „chlebem powszednim”. Towarzyszy nam w pracy i w domu. Żyjąc w wiecznym biegu, pełni lęków o przyszłość, poddawani presji z różnych stron, mamy czasem wrażenie, że nie damy już sobie rady. Ustawiczny, permanentny stres nie tylko pogarsza naszą jakość życia, ale też może też wpłynąć negatywnie na funkcjonowanie całego organizmu. Jak zatem możemy sobie pomóc?
Niewielki, krótkotrwały stres może być nawet zjawiskiem pozytywnym – stan ten jest bowiem swoistym czynnikiem mobilizującym, dzięki któremu o wiele łatwiej pokonujemy nagłe przeciwności losu. W chwili gdy nasz organizm narażony jest na sytuację wywołującą stres, zaczynamy wydzielać zwiększone ilości adrenaliny – ten neuroprzekaźnik nie tylko przyspiesza akcję serca, ale podnosi szybkość naszego działania, reakcji, poprawia wydajność, pozwala poradzić sobie z nieoczekiwanym wyzwaniem. Oczywiście na krótki czas, póki nie minie „zagrożenie” – bo tak właśnie nasz organizm traktuje krótkotrwałe stresowe sytuacje. Co się jednak dzieje, gdy żyjemy w stanie permanentnego niepokoju, lęku i stresu? Stan taki może wywołać wiele czynników. Dziś coraz częstszą przyczyną pozostawania w głębokim, nieprzemijającym stresie jest brak zatrudnienia lub zła atmosfera w miejscu pracy – niekoniecznie nawet mobbing, ale choćby przeciążenie obowiązkami, niepewny status, np. pozostawanie na umowie cywilnoprawnej, nieporozumienia z przełożonymi lub w gronie współpracowników.
Bardzo często poddajemy się stresowi, gdy w naszej rodzinie/ związku przestaje się układać – pojawiają się kłótnie, nieporozumienia, trudności w komunikacji, wzajemne oddalanie się od siebie. Może nas wreszcie w taki stan wprowadzić choroba najbliższych osób.

Jak sobie pomóc?

Wyeliminowanie przyczyny nie zawsze jest możliwe, dlatego w walce ze stresem należy się najpierw postawić na strategię „przetrwania”, choć oczywiście warto przyjrzeć się uważnie swojemu życiu i zastanowić, co udałoby się zmienić. Przede wszystkim niezbędne jest wyciszenie skołatanych nerwów. „Pierwszą pomocą” mogą być łagodne środki uspokajające, najlepiej oparte na wyciągach ziołowych. Nie należy się ich bać. Ziołowe preparaty są bezpieczne, nie powodują otępienia ani senności (choć w satysfakcjonujący sposób ułatwiają zasypianie), nie prowadzą też do uzależnienia. Warto wybierać preparaty, w których skład wchodzą wyciągi roślinne o udokumentowanym korzystnym działaniu na układ nerwowy. W suplemencie SEDAREL znajdziemy np. wyciąg z rodioli, która wspomaga naszą odporność na stres, ułatwia zachowanie sprawności umysłowej w sytuacjach stresowych, a także poprawia funkcjonowanie układu nerwowego. Wspierają ją wyciągi z melisy, szyszek chmielu i lawendy, a także witaminy i cenny aminokwas – L-tryptofan, który w naturalny sposób zwiększa w naszym organizmie produkcję melatoniny, odpowiedzialnej za zdrowy, naturalny sen oraz serotoniny, zwanej „hormonem szczęścia”. Melisa odpręża i relaksuje, chmiel koi nerwy i ułatwia spokojny sen, a lawenda zmniejsza napięcie nerwowe i uczucie zmęczenia.

Nie dajmy się!

Jeśli chcemy skutecznie walczyć ze stresem, znajdźmy czas i uwagę dla siebie, nie marginalizujmy własnych potrzeb. Jeśli pozwala nam na to czas i finanse, oderwijmy się chociaż na chwilę – np. na weekend. Jeśli przyczyną stresu jest choroba bliskiej osoby i konieczność opieki nad nią, spróbujmy choć na jeden lub dwa dni znaleźć kogoś, kto nas zastąpi. Jeśli nie możemy wyjechać na dłużej, udajmy się na całodzienny spacer czy wycieczkę do lasu, odetchnijmy głęboko i spokojnie spacerując wśród zieleni.
Poszukajmy też wsparcia u przyjaciół i rodziny – wiele osób chętnie nas wysłucha, porozmawia, udzieli rady – być może zrobiłoby to i wcześniej, gdybyśmy dali sygnał, że tego potrzebujemy. Jeśli jednak niepokojące objawy nadal będą się utrzymywały, warto odwiedzić specjalistów – psychiatrę i psychologa. Może być też potrzebne podjęcie psychoterapii.